Kastracja – realne narzędzie walki z bezdomnością i cierpieniem

Temat kastracji nie kończy się na zdrowiu jednego kota. To decyzja, która ma ogromne znaczenie dla tysięcy innych – tych, których nikt nie chciał,
które się urodziły, bo „jakoś to będzie” i które trafiły na ulicę, zanim zdążyły dostać swoją szansę.
Nie ma bezdomności kotów bez ich niekontrolowanego rozmnażania. A to zaczyna się w domach – tam, gdzie kot nie jest kastrowany, a potem
przypadkiem wychodzi, wraca ciężarna kotka albo kocur zostawia po sobie „ślady” w okolicy. Kocięta rodzą się wszędzie – na działkach,
w piwnicach, pod kontenerami. Część z nich nie przeżywa nawet kilku tygodni, inne trafiają do schronisk, które już są przepełnione, albo spędzają
całe życie poza domem, w warunkach, które z „wolnością” nie mają nic wspólnego.
Jedna kotka i jej potomstwo mogą w ciągu kilku lat dać początek populacji liczącej setki kotów. Kastracja nie jest więc tylko medyczną decyzją
– to realne narzędzie walki z bezdomnością i cierpieniem. To odpowiedzialność, którą bierzemy, decydując się na opiekę nad przedstawicielem
gatunku, który rozmnaża się szybko i skutecznie – ale bez kontroli człowieka płaci za to najwyższą cenę.
Nie zmienimy świata jednym zabiegiem. Ale każda kastracja to konkretna, realna zmiana – dla jednego kota i dla dziesiątek innych, które nigdy się
nie narodzą tylko po to, by przeżyć dramat.
Autor: Mieszko Eichelberger
Źródło: https://www.facebook.com/photo?fbid=1330858359048725&set=a.459102112891025

Previous Post
Next Post