Ratujemy kota po wypadku

W czwartek, 10 lipca 2025 dostaliśmy informację, że w naszej okolicy w rowie przy jezdni leży szary kot. Natychmiast pojechaliśmy
w to miejsce. Faktycznie w rowie w pozycji bocznej leżał kot. Wyglądał jakby był sparaliżowany, głowę miał skręconą. Zachowywał się
bardzo agresywnie. Kiedy do niego podeszliśmy rzucał się, syczał, ale jego stan uniemożliwiał mu ucieczkę. Na szczęście udało nam się
wsadzić go do transportera i pojechaliśmy z nim do kliniki doktora Sadoka w Zgierzu.

Kot mimo że był w fatalnym stanie, wciąż był bardzo agresywny, dlatego dostał zastrzyk żeby można było go obejrzeć i zrobić mu badania.
Ze zdjęcia RTG wynika, że prawdopodobnie kot jest po wypadku. Leżał przy ruchliwej drodze, być może potrącił go samochód.
Nie wiadomo jak długo leżał w rowie, ale sądząc po tym w jakim był tragicznym stanie, na pewno długo.

Zabraliśmy go do domu, do fundacji. Umieściliśmy w klatce, gdzie spędził noc. Następnego dnia dostał wodę i jedzenie. Jadł bardzo
łapczywie, co nas pocieszyło. Kot jest bardzo, bardzo zaniedbany i wychudzony. Przykry widok.

Następnego dnia wróciła agresja. Reagował agresywnie na człowieka, ale nie na koty, które podchodziły do klatki w której siedział.
Na koty patrzył z zaciekawieniem. Postanowiliśmy wypuścić go z klatki. Znalazł sobie kryjówkę pod kanapą, skąd obserwował
wszystko co dzieje się dookoła. Nasze koty dobrze go przyjęły, nie zaczepiały go, nie przeszkadzały mu. Poza klatką kot był dużo
spokojniejszy, ale na człowieka wciąż reaguje agresją. Jedynie zbliżające się do niego koty działają na niego uspokajająco.
Udało nam się zwabić go do kontenera i pojechaliśmy z nim do kliniki weterynaryjnej na kontrolę. Kot nadal jest w kiepskim stanie,
ma przekrzywioną głowę i problemy z poruszaniem się. Dostał leki. W piątek, 18 lipca 2025 roku pojedziemy z nim na kolejną kontrolę.

W tej chwili trudno powiedzieć jak skończy się ta historia. Do szczęśliwego zakończenia jeszcze dużo brakuje. Kot był w bardzo
kiepskim stanie po urazie, do tego wygłodzony, wyczerpany. Nie wiemy czy dojdzie do siebie, czy zmiany neurologiczne uda się
opanować. Bardzo boimy się czy będzie chodził.

Cieszy nas, że ma apetyt. Jest wygłodniały. Ciągle zagląda do miski, jakby prosił o jedzenie. Kiedy podajemy mu jedzenie –
to jedyny moment kiedy nie wykazuje agresji. Staramy się go nie stresować, zapewniamy spokój.

___________

Wszystkie nasze zwierzęta są pod opieką Przychodni Weterynaryjnej Marka Sadoka, gdzie pracują ludzie z ogromnym sercem
dla zwierząt. Dzięki ich zaangażowaniu zapewniamy naszym podopiecznym najwyższej jakości opiekę weterynaryjną i leczenie.

Fundacja „Koci Azyl” od ponad 30 lat pomaga potrzebującym kotom: porzuconym, skrzywdzonym, chorym. Fundacja pełni rolę
hospicjum – to miejsce gdzie koty mogą spędzić życie otoczone opieką, troską, miłością. Tutaj są bezpieczne i kochane.
Tu jest ich dom.